To się dzieje bardzo szybko: pisk opon, głuche uderzenie, skowyt i pies toczy się bezwładnie po ulicy albo wylatuje na parę metrów w powietrze. Niezależnie od tego, jak bardzo nie ma się siły spojrzeć, niezależnie od tego, że samemu też pozostaje się pod wpływem szoku, działać trzeba szybko i zdecydowanie.

Po pierwsze, trzeba psa natychmiast wziąć na smycz, nieważne, czy leży, czy stoi cały roztrzęsiony. W razie czego, jeżeli smyczy nie ma pod ręką, trzeba go przynajmniej trzymać za obrożę, jednak zachowując ostrożność — pies jest pod wpływem szoku i może ugryźć nawet właściciela. Najlepiej wychowane i najbardziej posłuszne zwierzę może po wypadku próbować uciec, stąd konieczność zapięcia smyczy. Nawet, gdy pies leży jak martwy, trzeba go trzymać — potrafi nagłe zerwać się na nogi i uciec w siną dal.

Jeżeli pies jest nieprzytomny, należy jak najszybciej wyciągnąć mu język na wierzch, by nie dostał się do krtani i nie spowodował uduszenia zwierzęcia.